Zenobia - królowa pustyni

Zenobia - królowa pustyni


Waleczna władczyni Palmyry podjęła walkę o imperium rzymskie


Krzysztof Kęciek


Była jedną z najznakomitszych kobiet starożytnych czasów. Septimia Zenobia, królowa Palmyry, olśniewała mężczyzn urodą i odwagą. Sprawnie jak Beduin jeździła na koniu i wielbłądzie. Aramejskich wodzów i perskich posłów zadziwiała mocną głową przy winie. Chciała zostać rzymską cesarzową i władczynią całego Wschodu.
Uważała się za dziedziczkę słynnej Kleopatry, królowej Egiptu. Poddała swej władzy Syrię, Kraj nad Nilem i część Azji Mniejszej. Kiedy w końcu w 272 r. poniosła klęskę, Rzymianie podobno powiedli ją w pochodzie triumfalnym, zakutą w złote kajdany.
Najnowsze odkrycia archeologiczne potwierdzają, że Palmyra, zwana wcześniej Tadmor, położona na skraju Pustyni Syryjskiej, na pograniczu między państwami Rzymian i Partów, rozkwitła dzięki handlowi. Polski badacz Kazimierz Michałowski, który prowadził wykopaliska w Palmyrze, podkreślał, że o powstaniu oazy zadecydowało źródło Efqa. Tryska z niego 60 litrów na minutę lekko słonawej, lecz dobrej do picia wody. Inne podziemne źródła, dostarczające wodę z pobliskich gór, sprawiły, że wokół miasta zieleniły się gaje drzew oliwnych, granatowców i palm daktylowych. Osada była zasiedlona od epoki kamiennej. Polska archeolog Anna Sadurska nazwała miasto w oazie "narzeczoną pustyni".
Niedawno prace archeologiczne w Palmyrze prowadził zespół, na którego czele stał dr Andreas Schmidt-Colinet z Wiednia. Odkryto m.in. karawanseraj, wspaniały budynek o wymiarach
40 na 40 m. Znajdowały się w nim magazyny, pokoje do spania, a także komnaty, w których utrudzeni kupcy mogli cieszyć się płatną miłością. Ściany zdobiły wizerunki ośmiornic i ryb. W niektórych pomieszczeniach były pokryte złocistym tynkiem. W rozbitych amforach badacze znaleźli resztki hiszpańskich oliwek, sosu rybnego z Afryki, egipskich daktyli i palestyńskiego wina. Do oazy trafiały

nawet cejloński pieprz

i jedwa
b z zachodnich Chin.
Dr Schmidt-Colinet nazywa Palmyrę "starożytnym centrum globalizacji".
Do "narzeczonej pustyni" przywożono wszelkie towary sprowadzane z odległch Indii.
Udomowienie wielbłąda umożliwiło kupcom odbywanie dalekich podróży przez pustynię. Karawany, prowadzone przez przewodników i bronione przez zbrojnych z Palmyry, podążały aż do Eufratu. Tam ładowano towary na tratwy i spławiano do portu na terytorium dzisiejszego Kuwejtu. Na wielkich statkach morskich przewożono je wzdłuż wybrzeża aż do Indii.
Handel ten przynosił Palmyrze bajeczne zyski. W oazie wzniesiono budowle należące do najwspanialszych w starożytności, do dziś budzące zdumienie. 1200-metrowa aleja kolumn wprawia w zachwyt turystów z całego świata. Przez wieki Arabowie opowiadali, że tak niezwykłe konstrukcje mogły zbudować tylko demony.
Palmyra, zamieszkana przeważnie przez ludność semicką (Arabowie, Aramejczycy, Amoryci), uznawała władzę Imperium Romanum, miała status kolonii rzymskiej. Znakomici palmyreńscy jeźdźcy (Ala Ulpia Dromedariorum Palmyrenorum), dosiadający wielbłądów, służyli w armii cesarstwa.
Rządząca miastem arystokracja o wielu sprawach decydowała jednak samodzielnie. Ze świetnego rodu wywodził się palmyreński wódz Odainathus. Gdy owdowiał, wziął za żonę młodą, lecz energiczną i ambitną Zenobię, urodzoną ok. 240 r. p.n.e., której rodzina również należała do ścisłej elity politycznej. Aramejskie imię dziewczyny brzmiało Bat-Zabbai. Na imperium rzymskie spadła wtedy lawina nieszczęść, państwo cezarów znalazło się

na krawędzi zagłady.

Nad Renem skonsolidowały się potężne związki plemienne Alamanów i Franków, które wdzierały się do Galii. W krainie tej zdobył w końcu władzę uzurpator, który utworzył własne cesarstwo galijskie.
Zza Dunaju atakowali dzicy Goci, którzy nadeszli znad Wisły. Wreszcie na wschodzie państwo Partów o luźnej, feudalnej strukturze zostało zastąpione przez nowoperskie królestwo Sasanidów, scentralizowane i bardzo agresywne. Cesarz Walerian wyruszył przeciwko nacierającym Persom, pod Emesą dostał się jednak do niewoli, z której już nie wrócił. Syn Waleriana, Gallienus, nie mógł wyprawić się na Wschód, zajęty walką z wciąż nowymi hordami germańskich barbarzyńców. Odainathus z Palmyry próbował negocjować z perskim władcą Szapurem, wysłał mu na wielbłądach bogate dary. Wódz z Palmyry pragnął zapewne wyjednać u Persów swobodny przejazd dla swych karawan, ale Szapur zażądał całkowitego podporządkowania się. Wtedy Odainathus zebrał łuczników i jeźdźców na wielbłądach, zwyciężył Persów w dwóch bitwach, wypędził ich z granic cesarstwa, dotarł w łupieskim pochodzie aż pod jedną ze stolic Sasanidów - Ktezyfon. Formalnie walczył za rzymską sprawę i uznawał zwierzchność Gallienusa, który przyznał mu zapewne tytuł corrector totius Orientis (namiestnik całego Wschodu). Wydaje się jednak, że Odainathus marzył o własnym, suwerennym państwie, w Palmyrze występował bowiem jako król królów, ten dumny tytuł nosił przedtem tylko monarcha Persji.
W 267 r. mąż Zenobii został zamordowany. Z niektórych relacji wynika, że zgładzili go zawistni krewni, według innych to cesarz Gallienus, przerażony potęgą Odainathusa, nasłał zabójców. Zdaniem innych historyków, to żądna władzy Zenobia ponosi winę za śmierć męża.
W każdym razie młoda wdowa przejęła władzę w Palmyrze w imieniu swego małoletniego syna Vaballathusa.
Starożytni dziejopisowie, zwła- szcza osobliwe dzieło znane pod tytułem "Scriptores Historiae Augustae" ("Historycy cesarstwa rzymskiego", powstałe zapewne w końcu IV w.), opowiadają o Zenobii przedziwne rzeczy, w których prawda miesza się z legendą. Królowa była orientalną pięknością, miała ciemną cerę, czarne oczy, lśniące włosy i zęby białe jak perły. Kiedy jeszcze była żoną, kładła się z mężem do łoża tylko po to, aby począć dziecko. Po miłosnym akcie żyła wstrzemięźliwie i wracała do łożnicy dopiero wtedy, gdy znów pojawiło się miesięczne krwawienie.
Gdy przejęła władzę, rzadko nosiła biżuterię kobiecą. Występowała publicznie jak rzymski imperator w hełmie i purpurowym płaszczu.
Wiadomo, że Zenobia była wykształcona, znała palmyreński (połączenie greki i aramejskiego), grecki, egipski, łacinę, czytała Platona i Homera. Do jej świty należeli ludzie wybitni, w tym Longinus z Aten, najświetniejszy filozof neoplatoński III w., oraz biskup Antiochii Paweł z Samosaty, błyskotliwy teolog, przez ortodoksyjnych chrześcijan uważany za heretyka. Na dworze Zenobii przebywali także wyznawcy dualistycznej religii manichejskiej.
Królowa uznawała początkowo zwierzchnictwo Rzymu, w końcu jednak, zachęcona osłabieniem imperium, postanowiła zagrać o stawkę najwyższą. W 271 r. wysłała armie, które zawojowały Egipt, Syrię i część Azji Mniejszej, aż po Ankarę. Pod sztandarami Zenobii walczyło 70 tys. zbrojnych. Istnieje ekonomiczne wyjaśnienie tych podbojów - Palmyreńczycy, którym Persowie zablokowali szlaki handlowe w kierunku wschodnim, postanowili wysyłać towary przez Morze Czerwone - do tego wszakże potrzebowali Egiptu. Wydaje się jednak, że Zenobia zamierzała po prostu wykorzystać sytuację i odtworzyć wschodnie państwo swej domniemanej protoplastki - Kleopatry.
Królowa Palmyry liczyła, że nowy cesarz Aurelian uzna ją za współwładcę. Aurelian, wojownik posępny i surowy, nazywany przez Rzymian "mężem z ręką na mieczu", zamierzał przywrócić jedność imperium. Pokonał Germanów nad Dunajem oraz w Italii i poprowadził legiony na Wschód. Wtedy Zenobia ogłosiła się cesarzową rzymską - Augustą, swego syna zaś cesarzem.
Ale marzenia królowej rozwiały się jak dym.
Zahartowani w bojach

legioniści Aureliana pokonali

pustynnych jeźdźców pod Antiochią i Emesą, zadali klęskę idącym na odsiecz Zenobii Persom, wreszcie oblegli Palmyrę. Zenobia usiłowała umknąć z miasta na wielbłądzie. Została jednak schwytana, gdy wsiadała już na łódź na Eufracie. Palmyra otworzyła Rzymianom bramy. Zwycięski imperator na razie oszczędził miasto.
Aurelian odbył sąd nad buntownikami w Emesie. Zenobii, która małodusznie obciążała winą doradców, darował życie, palmyreńskich dygnitarzy oddał jednak w ręce kata. Stracony został filozof Longinus, cesarz bowiem uważał, że podżegał swą panią do wojny. Grecki historyk Zosimos (V/VI w.) pisze: "Aurelian... podążał do Europy i prowadził ze sobą Zenobię oraz jej syna, a także wszystkich, którzy uczestniczyli w rewolcie. Zenobia zmarła, jak mówią, albo z powodu choroby, albo z powodu braku żywności; inni, z wyjątkiem syna Zenobii, zostali pochłonięci przez morze w środku cieśniny...".
Istnieje jednak inna wersja, przekazana przez "Scriptores Historiae Augustae", zgodnie z którą Zenobia została doprowadzona do Rzymu. Aurelian urządził wspaniały triumf, królowa Palmyry została poprowadzona w pochodzie

w złotych kajdanach

na rękach i nogach. Tak obwieszono ją klejnotami, że ledwo mogła chodzić.
Kiedy senatorowie ganili Aureliana, że tak świętuje zwycięstwo nad słabą niewiastą, imperator odparł: "Tak, ale cóż to była za kobieta!".
Potem Zenobia długo jeszcze żyła w Tibur (obecnie Tivoli) jako otoczona szacunkiem rzymska matrona. Podobno wyszła za mąż za senatora i urodziła dzieci. ródła milczą o losie Vaballathusa, syna królowej pustyni. Zapewne po cichu wyprawiono go na drugi brzeg Styksu. Młodzieniec, który przez krótki czas był rzymskim cesarzem, mógł przecież znów okazać się niebezpieczny.
Kiedy Aurelian wojował nad Dunajem, Palmyreńczycy zbuntowali się jeszcze raz i obwołali władcą pewnego Antiocha, być może ojca Zenobii. Cesarz odpowiedział błyskawicznie - nadciągnął z wojskiem, zdobył krnąbrne miasto i wydał je na łup żołnierzom.
Badania archeologiczne nie potwierdziły jednak relacji starożytnych historyków, że Palmyra została zniszczona, lecz od tej pory "narzeczona pustyni" straciła znaczenie i stała się zwykłym, prowincjonalnym, przygranicznym miastem imperium rzymskiego. Dawna świetność "starożytnego centrum globalizacji" minęła bezpowrotnie.
Prenumerata na prezent