Krzysztof Wasilewski - Ocena akcji "Wisła"

Z początkiem nowego roku posłowie po raz kolejny zabrali się do poprawiania historii i postanowili potępić akcję „Wisła”. Akcja ta, przeprowadzona od kwietnia do lipca 1947 r., skierowana była przede wszystkim przeciwko ludności ukraińskiej. To właśnie Ukraińcy i – w zdecydowanie mniejszym stopniu – Łemkowie zostali siłą przesiedleni z południowo-wschodniej Polski na Ziemie Odzyskane. Choć akcja „Wisła” była niehumanitarna, spośród wszystkich możliwych wówczas rozwiązań była wyjściem najmniej dotkliwym. Nie można jej porównywać z wysiedleniami ludności polskiej z terenów okupowanych przez III Rzeszę i Związek Radziecki w latach II wojny światowej. O ile bowiem wywózki Polaków miały prowadzić do ich fizycznej eksterminacji, o tyle życie wysiedlanych Ukraińców nigdy nie było zagrożone– pisze Krzysztof Wasilewski.

Co zrobić z UPA?

W Sejmie odłożono uchwałę potępiającą
akcję „Wisła”. Na razie

Z początkiem nowego roku posłowie po raz kolejny zabrali się do poprawiania historii. Nawiązując do wcześniejszych dokonań w tej materii, takich jak ustanowienie święta „żołnierzy wyklętych”, postanowili potępić akcję „Wisła”.
Głosowanie nad uchwałą  miało się odbyć 3 stycznia, lecz w ostatniej chwili projekt został wycofany przez Komisję Mniejszości Narodowych i Etnicznych, w której był przygotowany. Nie ulega jednak wątpliwości, że jego pomysłodawcy prędzej czy później dopną swego i doprowadzą do przyjęcia uchwały potępiającej akcję „Wisła”.

Dramat cywilów

Akcja „Wisła”, prowadzona od kwietnia do lipca 1947 r., skierowana była przede wszystkim przeciwko ludności ukraińskiej. To właśnie Ukraińcy i – w zdecydowanie mniejszym stopniu – Łemkowie zostali siłą przesiedleni z południowo-wschodniej Polski na ziemie zachodnie.
Nie można jednak porównywać akcji „Wisła” z wysiedleniami ludności polskiej z terenów okupowanych przez III Rzeszę i ZSRR w latach II wojny światowej. O ile bowiem wywózki Polaków miały prowadzić do ich fizycznej eksterminacji, o tyle życie wysiedlanych Ukraińców nie było zagrożone. Po dotarciu do celu otrzymywali poniemieckie gospodarstwa i pomoc w ich zaadaptowaniu.
Tymczasem projekt uchwały stawia akcję „Wisła” na równi z brutalnymi wysiedleniami z okresu II wojny. Według części posłów była to zemsta za ludobójstwo Polaków dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu. Wprost mówią o tym słowa, iż „w czasie trwania tej akcji zastosowano właściwą dla systemów totalitarnych zasadę odpowiedzialności zbiorowej, która nigdy nie może być podstawą polityki demokratycznego państwa”. Trudno o większy przykład historycznej arogancji i niewiedzy.
Podkreślając antyhumanitarny wymiar akcji „Wisła”, uchwała nie wspomina o dramatycznym położeniu ludności południowo-wschodniej Polski. Panujący tam chaos potęgowały starcia oddziałów Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Narodowego z poakowskim podziemiem. Prowadziło to do kuriozalnych sytuacji, np. czasowych sojuszy polskiej i ukraińskiej partyzantki przeciwko oddziałom wiernym nowej władzy.
Kierunek ZSRR

W tej sytuacji polskie władze podjęły decyzję o wysiedleniu ludności ukraińskiej do ZSRR. Do połowy czerwca
1945 r. Polskę opuściło ponad 480 tys. z ok. 700 tys. Ukraińców. Terenowe struktury OUN i UPA zostały ostatecznie rozbite i zmuszone do ucieczki za wschodnią granicę. Jednocześnie rozwiązano i zdelegalizowano struktury Kościoła greckokatolickiego. Akcja „Wisła” jedynie wieńczyła proces pacyfikacji południowo-wschodnich rejonów kraju. W jej rezultacie ponad 140 tys. Ukraińców zostało siłą przesiedlonych na Ziemie Odzyskane.
Czy akcja „Wisła” była naruszeniem podstawowych praw człowieka, jak chce tego projekt uchwały? Z pewnością tak. Czy warta jest potępienia? Odpowiedź na to pytanie nie jest już jednoznaczna. Historia jest bardziej złożona, niż chce tego część posłów. Łatwo rozliczać komunistyczne władze z ich polityki wobec ludności ukraińskiej, zgodnie z zasadą, że krytykujemy wszystko, co działo się w Polsce przed rokiem 1989.
Trzeba się zastanowić, jak wyglądałaby Polska bez akcji „Wisła”. Mylą się ci, którzy uważają, że antagonizm polsko-ukraiński wygasłby samoistnie. Należy raczej przypuszczać, że starcia nabierałyby brutalności, aż do ostatecznego zwycięstwa jednej czy drugiej strony. Niezależnie od tego, jak niehumanitarna była akcja „Wisła”, spośród wszystkich możliwych wówczas rozwiązań była wyjściem najmniej dotkliwym.
Dlaczego tak trudno to zrozumieć naszym posłom? PO, która zainicjowała prace nad uchwałą, potwierdziła brak jakiejkolwiek koncepcji polityki historycznej. Gotowa jest za to poprzeć wszystko, co dobrze się sprzeda w telewizji. A nic tak nie działa na wyobraźnię widzów jak gesty pojednania, bez względu na ich powierzchowność czy głębszy sens.

Kłopotliwa uchwała

Poprzedzająca przyjęcie uchwały debata w Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych uwidoczniła braki wszystkich partii. Ruch Palikota szamocze się pomiędzy uznaniem osiągnięć PRL a całkowitą negacją tego okresu. Niełatwo przewidzieć zachowanie klubu SLD. Najwięcej problemów uchwała przysparza partii Jarosława Kaczyńskiego. Z jednej strony, kusi dokopanie komunistom, z drugiej, silny jest sprzeciw środowisk kresowych.
Trudno się zgodzić z całą ideą uchwały potępiającej akcję „Wisła”. Tym bardziej że wszelkie próby upamiętnienia polskich ofiar ludobójstwa na Wołyniu są blokowane przez nasze władze, nie wspominając już o braku jakiejkolwiek inicjatywy z Kijowa. Droga do pojednania polsko-ukraińskiego jest niezwykle długa i wyboista. Dróg na skróty nie ma.

Prenumerata na prezent

Odpowiedz