Marek Goliszewski, właściciel firmy Business Centre Club, uchodzącej za reprezentację polskiego biznesu, niestrudzony organizator wręczenia tysięcy koszmarnych wazoników i pucharków, cierpliwie czekał, i to prawie 30 lat, z ujawnieniem swoich kombatanckich papierów. Nikomu ani słowa. Przez tyle lat. Nie wytrzymał dopiero, gdy jakieś dziewczę z magazynu „Gala” przyszło na wywiad. Wyrzucił z siebie to, co skrywał. Jak to walczył w stanie wojennym. Jak go inwigilowano, śledzono i przesłuchiwano. Istna katorga. Ale nie dał się. Już w 1987 r. wykorzystał PRON (Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego), by założyć miesięcznik „Konfrontacje”. Tylu się starało o zgodę i nic. A Goliszewski proszę. Przymusił komunę do decyzji. I jakby tego było mało, zaczął organizować okrągły stół. Dwa lata wcześniej niż ten oficjalny. Niestety, nie wszystko może już ujawnić. Są tajemnice w życiu prezesa G. tak wielkie, że jeszcze musimy poczekać. Poczekamy, ale chyba możemy coś przewidzieć. To Goliszewski wysłał Wałęsę na strajk.
Odpowiedzi
czy on jest spowinowacony z
Nie jestem właścicielem BCC.
Odpowiedz