Kto zag?osuje na PiS
Partia Kaczyńskich straciła inicjatywę, uciekła w wybory i w kampanię wyborczą
Robert Walenciak, BT
Jeden z socjologów młodego pokolenia opowiada o badaniach, które jego firma przeprowadziła w ostatnich dniach. Pytano w nich wyborców PiS, czyli osoby deklarujące, że na tę partię będą w wyborach głosować, czy gdyby powstały komisje śledcze i potwierdziły zarzuty Kaczmarka i opozycji, dalej chcieliby głosować na PiS, czy też oddać głos na inne ugrupowanie. „Pamiętam te arkusze i moje bezbrzeżne zdumienie – mówi nasz rozmówca – bo patrzę i widzę, że prawie 60% sympatyków PiS odpowiedziało, że komisje śledcze nie mają dla nich znaczenia, że wszystkie wpadki i afery PiS też nie mają znaczenia, bo oni i tak zagłosują na partię Kaczyńskiego. Cokolwiek by się działo”.
Oto wyborca idealny – premier dopracował się takich zwolenników, którzy w każdych okolicznościach oddadzą na niego głos. PiS ma te badania, przyznał to Jarosław Kaczyński. To są badania pogłębione, w których socjolodzy, na podstawie całej siatki pytań, a także na podstawie bezpośrednich rozmów z wybraną grupą fokusową, potrafią odczytać motywy zachowań, sięgnąć w głębsze warstwy duszy. Te badania – to mówił premier – są dla PiS bardzo dobre. Partia Kaczyńskich ma twardy elektorat, poparcie dla tej partii nie tylko nie będzie spadać, może wręcz rosnąć. Wbrew wszelkiej logice. Jak to jest możliwe?
Ano jest. Spójrzmy na sondaże. Niezależnie od różnych odchyleń dają one PiS 25-30% poparcia. Przy czym, jak zastrzegają socjolodzy, to poparcie może być nawet trochę wyższe, bo część badanych wstydzi się wskazać PiS.
Na tych wyborcach, jak widać, żadnego wrażenia nie zrobiły zeznania Janusza Kaczmarka, bezprawne aresztowania, kłamstwa Zbigniewa Ziobry. Nic. Nie wzruszyły ich ataki rządu na lekarzy i na pielęgniarki, podsłuchy ani awantury. Dlaczego? Co takiego się stało, że PiS ma twardy elektorat, którego nic nie jest w stanie naruszyć?
Składa się na to splot kilku czynników.

Po pierwsze, chaos

Tak źle jeszcze nigdy nie było – tę opinię wygłosi każdy socjolog, jeśli zapytamy go, czy Polacy są zainteresowani życiem publicznym. Otóż nigdy jeszcze po roku 1989 nie byli nim tak mało zainteresowani, tak zgorszeni i zniechęceni tym, co dzieje się w polityce, i tak w gruncie rzeczy niezorientowani. To rzecz oczywista – obchodzą z daleka politykę, więc mało o niej wiedzą. To jest pierwszy wielki triumf Kaczyńskich – zdemolowali ład debaty publicznej, zaatakowali autorytety, zburzyli punkty odniesienia.
Chaos, który stworzyli, przyniósł określone efekty. Przede wszystkim ludzie w tym chaosie czują się pogubieni. Nie wiedzą, kto ma rację, a kto nie, bo każdy mówi coś zupełnie innego, a nie ma sędziego, na którego opinię moglibyśmy się zdać.
Polacy reagują więc racjonalnie – wycofują się. Nigdy jeszcze w historii polskich sondaży nie było tak dużej grupy badanych, która deklaruje, że na pewno nie pójdzie do wyborów, nigdy jeszcze o polityce nie mówiono tak często, że to dno.
Ponieważ większość wyborców deklaruje brak zainteresowania polityką i nie ma zamiaru głosować, na placu boju pozostały dwie grupy. Albo zagorzali zwolennicy, albo zdecydowani przeciwnicy PiS.
Kaczyński przeciął zatem społeczeństwo, a jednocześnie, nakręcając konflikt, ogłaszając kolejne wojny, wybudował między swoimi zwolennikami a przeciwnikami nieprzekraczalną barykadę. Ciągłe obarczanie Platformy winą za kłopoty PiS nie było wyrazem bezradności, ale dobrą propagandową strategią. Tak jak ciągłe przedstawianie się jako ofiara ataków. Syndrom oblężonej twierdzy, który zapanował w obozie PiS, to przecież najskuteczniejsza metoda zachowania jedności i posłuszeństwa. My – jesteśmy tu, z Jarosławem Kaczyńskim, my mamy rację, a wszyscy inni na nas dybią. I są z gruntu nieuczciwi i stronniczy. To uodparnia na argumenty innych.

Po drugie, trafili w elektorat

Oczywiście, to całe dzielenie elektoratu nie miałoby sensu, gdyby nie zostało dokonane umiejętnie. A tej umiejętności Kaczyńskiemu nie sposób odmówić. Dzięki sondażom dość dobrze wiemy, jak wygląda statystyczny zwolennik PiS. W grupie wyborców PiS dominują osoby o skłonnościach autorytarnych, gorzej wykształcone, starsze, uważające się za ofiary transformacji.
Ten elektorat dobrze więc przyjmuje działania PiS. Ataki na sędziów, na demokratyczne zasady? Zwolennik państwa autorytarnego przyjmie je z zadowoleniem. Jest kilka haseł wytrychów, które trafiają do duszy PiS-owskiego wyborcy, a partia te bez wahań ich używa.
Ten wyborca nosi bowiem w sobie kompleksy – wobec tych, którym się powiodło i wobec innych, a także poczucie krzywdy.
Gdy więc Kaczyński mówi, że walczy z bogatymi, że nie ma teraz świętych krów, bo ci „z góry” też mogą trafić za kratki, to wyborca PiS klaszcze z radości. Bo rząd, niejako w jego imieniu, poniża tych, którym zazdrościł. Zawiść, podejrzliwość – te paskudne cechy, które każdy z nas nosi w sobie, ale z mniejszym lub większym powodzeniem próbuje tłumić, nagle zyskały obywatelstwo.
Przecież gdy Kaczyński głosi, że walczy z korupcją, to jego wyborcy nie klaszczą mu dlatego, że uważają, iż dzięki tej walce państwo będzie sprawniejsze, tylko dlatego, że wyobrażają sobie tych zatrzymanych. Jakichś bogatych ludzi, których dobrobyt kłuł w oczy i którzy teraz, w imię ludowej sprawiedliwości, zostaną poniżeni.
Elektorat PiS-owski często reaguje prymitywnie – uważa, że tylko działanie brutalne i agresywne jest oznaką siły i gwarantem sukcesu. Dlatego tak łatwo kupuje PiS-owską propagandę dotyczącą polityki zagranicznej. Że dopiero teraz, gdy awanturujemy się w stosunkach z Niemcami i Rosją, jesteśmy przez te państwa „szanowani”. Oczywiście, nic bardziej błędnego, ale czy kategoria skuteczności polityki zagranicznej ma w dyskursie z elektoratem PiS znaczenie?
Jest jeszcze jedna cecha tego elektoratu – reaguje on przede wszystkim na bodźce emocjonalne i łatwo te bodźce przyjmuje. Nie pamięta więc, co jego partia obiecywała w kwestii naprawy służby zdrowia, za to emocjonuje się kolejną wojną z „układem”. I w ogóle – kolejną wojną.
To jest zresztą fenomen polityczny Jarosława Kaczyńskiego, że znalazł swój elektorat i go nie porzucił, że potrafi utrzymywać swoich zwolenników w stanie ciągłej wojny, ciągłej kampanii, koncentrować ich uwagę na kolejnym wrogu. Raz są to lekarze, innym razem sędziowie, kiedy indziej adwokaci, zawsze w tle jest jakiś układ, którego głównymi aktorami – jak się ostatnio okazało – byli współpracownicy premiera, z Januszem Kaczmarkiem na czele. Stałe podnoszenie politycznej temperatury i awantury bez końca to cecha charakterystyczna polityki Kaczyńskiego. Na ile jest ona wynikiem osobowości tego polityka, a na ile efektem przemyślanej strategii? Tego pewnie nie wie nawet sam Jarosław Kaczyński, w każdym razie taktyka ta, która przyniosła mu pasmo klęsk w pierwszej połowie lat 90., dziś przynosi mu sukcesy.

Po trzecie, utrzymali narzędzia władzy

Jarosław Kaczyński wie, dlaczego wówczas przegrał, i wie, co zrobić, by nie przegrać dzisiaj – otóż nie miał on wtedy w rękach wszystkich narzędzi władzy. Dziś je ma. Dziś służby specjalne i prokuratura są w rękach PiS, podobnie jak media publiczne. To gigantyczna siła. Mogliśmy się o tym przekonać wielokrotnie, ostatnio przy sprawach Leppera i Kaczmarka.
A o tym, jak jest wykorzystywana, dowiedzieliśmy się z zeznań Janusza Kaczmarka i byłego szefa policji, Konrada Kornatowskiego. Którzy opowiadali, jak na polecenie Zbigniewa Ziobry i prokuratura, i policja szukały haków na Barbarę Blidę, jak naciskano na prokuratorów, jak z informacji służb specjalnych robiono show. Sporo mówił też o tym Zbigniew Ziobro na jednej z niedawnych konferencji prasowych, kiedy to groził liderom opozycji jakimiś oskarżeniami.
Ale jeszcze ważniejsze od opanowania resortów siłowych okazało się dla Kaczyńskiego opanowanie mediów. PiS zdobyło władzę w sojuszu ze środowiskiem prawicowych dziennikarzy, wywodzących się z dawnej grupy tzw. pampersów, mogło też skorzystać z wychowanków mediów katolickich. Pierwszą inicjatywą Kaczyńskiego po wygranych wyborach w 2005 r. było zdobycie telewizji publicznej i Polskiego Radia.
Dziś media popierające Kaczyńskiego to zdecydowana większość. Media publiczne, kierowane przez Andrzeja Urbańskiego, niedawnego sekretarza stanu w kancelarii prezydenta Kaczyńskiego, są wobec PiS nie tylko bezkrytyczne, ale i służalcze. W „Wiadomościach” nie pojawiają się już informacje, które w złym świetle pokazywałyby politykę PiS. Ostatnio np. pominięto w nich informację, że sąd uznał zatrzymanie Janusza Kaczmarka za bezzasadne i nielegalne.
A ma to znaczenie, gdyż „Wiadomości” i „Panorama” mają większą oglądalność niż „Fakty” TVN i „Wydarzenia” Polsatu. A regionalną Trójkę ogląda więcej ludzi niż TVN 24. Dodajmy do tego koncern medialny Radia Maryja.
Na rynku mediów pisanych Prawo i Sprawiedliwość co prawda przegrywa w kategorii tygodników opinii, ale znakomicie radzi sobie na rynku gazet. Tu może liczyć i na „Dziennik”, i na „Rzeczpospolitą”, a przede wszystkim na „Fakt”, swój okręt flagowy.
To wszystko powoduje, że w debacie publicznej PiS ma przewagę, nawet gdy ewidentnie nie ma racji. Dochodzi tu bowiem do zderzenia mediów komercyjnych, które – z natury rzeczy – są różne, z jednolitym frontem.
Każda więc informacja, nawet najbardziej kompromitująca dla PiS, spotyka się z odpowiednim „odporem”. Tak np. było po emisji „taśm Beger”. Nikt z PiS nie wnikał wtedy, czy minister Lipiński przekupywał posłankę Beger, czy nie, za to atakowano TVN za „brak etyki dziennikarskiej”. Kiedy Polska poniosła prestiżową porażkę w Brukseli, bo rząd nie przygotował odpowiedniej strategii negocjacyjnej, media pro-PiS-owskie opowiadały o Brukseli jako o wielkim zwycięstwie. Z drugiej strony każda informacja korzystna dla PiS uzyskuje odpowiednie nagłośnienie.
W takiej sytuacji odbiorca jest bezradny. Przekazywane są mu dwie wersje wydarzeń, a on nie ma wystarczających narzędzi, by ocenić, kiedy mówią mu prawdę, a kiedy go bujają. Toteż kupuje ten komunikat, który jest najbliższy jego wyobrażeniom, poglądowi na świat.
W ten sposób PiS może wciąż utrzymywać kontakt ze swoim elektoratem. Prowadzić z nim dialog – zatrzymaliśmy nielegalnie Kaczmarka, ale przecież dla dobra Polski. Bo prowadzimy wojnę z korupcją, a Platforma i SLD nam w tym przeszkadzają. Źle o nas piszą za granicą, ale przecież nie dlatego, że jesteśmy źli, tylko przeciwnie – naszą twardą polityką dajemy im się we znaki.
Te proste schematy możemy kontynuować. Dla ludzi, którzy chcą uwierzyć, są wystarczające. Zwłaszcza gdy są wypowiadane pewnym siebie tonem. W czym celuje Zbigniew Ziobro. Proszę zwrócić uwagę, że sprawa tonu, twardości wypowiedzi i w PiS, i w elektoracie PiS jest rzeczą bardzo ważną – w tej partii nie ma już polityków, których określilibyśmy mianem intelektualistów, którzy sprawialiby wrażenie, że myślą, że zastanawiają się. To już jest gromada karnych sierżantów i bulterierów. Którzy kierują się jedną zasadą – nie wolno pękać.
Premier ma tu jeszcze jeden trik w zanadrzu – otóż rzuca sugestię, że za sprawą kryją się straszne rzeczy, ale on nie może ich jeszcze ujawnić. Ale może w przyszłości... Co ciekawe, stosuje go od lat i wciąż to skutkuje.

Po czwarte, słaby przeciwnik

Jest jeszcze jedna przyczyna sukcesu PiS, tego, że żadne afery i kompromitacje ich się nie imają. To słabość opozycji.
Platforma jest partią wahającą się, niezdecydowaną, wciąż z PiS związaną. Czego najlepszym przykładem jest stały przepływ polityków między tymi ugrupowaniami. PO nie jest więc czytelną alternatywą dla Kaczyńskich, tym bardziej że do tej pory nie zbudowała własnej wizji programowej. Ta partia nie uwodzi.
Inny kłopot ma centrolewica. To ugrupowanie z kolei wciąż jest w budowie, wciąż w fazie przekształcania się, lizania ran po błędach lat 2001-2005, odbudowywania wiarygodności. A w takiej fazie trudno jest zabiegać o wyborców.
PiS może mieć więc inicjatywę, bo brakuje mu opozycji. A teraz, kiedy przeciwko PiS stanęli również niedawni koalicjanci tej partii, Samoobrona i LPR, kiedy partia Kaczyńskich straciła inicjatywę, uciekła w wybory i w kampanię wyborczą.
PiS ma tu szansę. Ale co dalej?


Dlaczego PiS nie traci poparcia społecznego?


Prof. Janusz Reykowski, psychologia społeczna, PAN
Poparcie dla PiS pochodzi od dwóch kategorii wyborców. Mniejsza grupa dostrzega swój interes w podtrzymaniu władzy PiS i wierzy, że ono otworzy jej możliwości awansu. Dla ludzi z tej kategorii szanse awansu były dotąd ograniczone np. z powodu ich kompetencji albo niezbyt dużego, okazjonalnego kontaktu z polityką. Dochodzi do nich duża grupa, której orientacja w świecie polityki jest ograniczona, otrzymuje ona tylko przypadkowe informacje, jest zresztą ogarnięta innymi sprawami, ale PiS wydaje się bardzo efektywne w docieraniu do tej grupy obywateli. Należą do niej głównie ludzie starsi, słabiej wykształceni, przez co np. propaganda ministra Ziobry przekonuje ich, że ta partia może mieć rację. Młody człowiek o jasnej buzi, który mówi o swych przeciwnikach „oni wszyscy kłamią, a ja z tym walczę”, wydaje się bardzo wiarygodny i dzięki takim jak on PiS uzyskuje przewagę. Choć cały problem obraca się wokół łamania praw obywatelskich, wielu ludzi nie odczuwa zagrożenia, bo to nie przekłada sięna ich los, natomiast doświadczenia codzienne pokazują, że mamy wzrost gospodarczy, że spada bezrobocie i jest dobrze. Sprawę pogarsza postawa opozycji, która nie stara się nawet docierać do tej kategorii osób, operuje też językiem mało zrozumiałym i przejrzystym. Zwolennicy PiS nie mają więc żadnej możliwości, nikt nie ma dla nich innych komunikatów niż te, których dostarcza PiS. Te wszystkie czynniki sprawiają, że poparcie dla PiS jest całkiem mocne. Niepokoi mnie, że w głównych partiach opozycyjnych nie kładzie się nacisku na stworzenie alternatywy, która mogłaby przyciągnąć choćby część ludzi opanowanych przez PiS.

Prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog
Trudno do końca to zrozumieć. Sytuacja pokazuje istnienie myślenia masowego innego, niż można by było oczekiwać po 17 latach demokracji. Jest myślenie w kategoriach efektów, a nie procedur, co daje poparcie dla postępowania według zasady: cel uświęca środki. Wiele tego, co jest ujawniane, nie dociera zresztą do ludzi, bo szczegółowo o wszystkim informują tylko media niskonakładowe lub takie jak TVN 24, które docierają do wąskiego kręgu, natomiast media publiczne nie pokazują całego dramatyzmu kryzysu, w jakim się znaleźliśmy. W sumie obraz kraju jest inny, pełen korzystnych efektów, takich jak decyzje o mieszkaniach lokatorskich, podniesienie płacy minimalnej, a także strach przed korupcją, jaki zapanował wśród urzędników niskiego szczebla. Jest trochę resentymentów i obaw antyniemieckich o ziemię. Nakłada się na to słabość i hipokryzja partii opozycyjnych, takich jak SLD, mała przejrzystość PO itd. Wyborcy PiS uważają, że buta jest oznaką siły, i nie dostrzegają nawet katastrofy w takich resortach jak zdrowie. Teren myśli o tym wszystkim inaczej niż Warszawa. Ministrowie Religa oraz Ziobro są nadal najpopularniejszymi politykami, co jest nagrodą za ich osobowość, upór, wizerunek, a nie stan sektora, za który odpowiadają. Moim zdaniem, ten obraz kraju da PiS zwycięstwo w wyborach.

Dr Jerzy Głuszyński, dyrektor Instytutu Badania Opinii i Rynku Pentor
Jesteśmy dużym, zróżnicowanym narodem i bardzo różnie postrzegamy i oceniamy to, co nas otacza. Nie powinniśmy być zdziwieni, że dla jednych jakieś sprawy są oczywiste, a inni oceniają je łagodniej albo wręcz przeciwnie. Takie są źródła odpowiedzi, dlaczego jest inaczej, niż być powinno. Im dojrzalsza polityka zakotwiczona w dobrych regułach demokratycznych, im wyższe kompetencje polityczne i większe angażowanie się w sprawy obywatelskie, tym społeczeństwo szybciej przestaje być szarą masą, która skutecznie daje się organizować w bloki wyborcze. Jesteśmy młodą demokracją i zdolności obywatelskie są w Polsce dosyć ograniczone – i dlatego tworzenie konfliktów społecznych okazuje się bardzo funkcjonalne. Obywatele podzieleni w poglądach są w gorszej sytuacji niż niepodzieleni, lepsze skutki przynosi głosowanie przeciwko czemuś lub komuś niż za czymś lub kimś. Choć nie jest to dobre, w naszej młodej demokracji tak to wygląda.

Prof. Jacek Wódz, socjolog polityki, UŚ
Choć poparcie dla PiS zaczyna spadać, ta partia może liczyć ciągle na wynik w granicach 15-25%. Powód takiego poparcia jest prosty – bo odpowiada ukrytym pragnieniom wielu Polaków, aby wszystkich, którym się jakoś powodzi, spektakularnie poniżyć. Jest to cecha ukrytej duszy polskiej, w której dominuje zawiść i niechęć do ludzi. W mediach nieraz się o tym pisze, że PiS jest jedyną partią w historii politycznej po 1989 r., która wykorzystuje te żałosne aspekty. Zakłada się, że Polak doznaje przyjemności w poniżaniu innych, ale nie ma odwagi przyznać się do tego. Jednak PiS robi to za niego. Robi za niego to, do czego on sam nie chciałby się przyznać, ale co daje mu satysfakcję.

Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny
Poparcie dla PiS nie spada, bo doskonale współgra ze stanem ducha większości Polaków, których można szacować na pięćdziesiąt kilka procent. Było to dla mnie oczywiste jeszcze przed opublikowaniem sondażu w „Gazecie Wyborczej”. Niepokoiłem się tylko, że zwolennicy PiS tak bardzo skrywają swoje preferencje, ale teraz przyznają się do tego bardziej otwartym głosem. Nie jest jednak ważne, jakie będą sondaże, ale wynik wyborczy. A właśnie tak będzie i tezę tę głoszę od poprzednich wyborów, kiedy mówiłem, że PiS ma zagwarantowane dwie kadencje. Tę drugą z jeszcze większym luksusem rządzenia. Stan ducha Polaków to eksplozja poczucia krzywdy, urażonych ambicji, urażonej godności i całej masy polskich kompleksów. Ale wreszcie znalazł się pasterz, który owce przygarnie, i poczują się jak u siebie w domu.


« powrót

“lizania ran po błędach lat 2001-2005” – przetlumaczmy to na nasze. Zagrywki Michnika i Kwasniewskiego by wziasc Millera na smycz. Tak jak bylo z Oleksym, Cimoszewiczem, Belka a teraz Olejniczakiem.

Twierdzenie ze to ludzie starsi, nie wyksztalceni i zagubieni glosuja na PiS jest przeklamaniem albo manipulacja.
Przeciez to 30 latki z wyzszym wykszatalcemiem sa beneficjantami PiSu. I to oni gonia pokolenie Kwacha od koryta. Dlatego by ich ponizyc uzywa sie manipulacji danch.

Policzmy aktywa PiSu:
1. Najwazniejsza sprawa, Kaczorowi chce sie chciec !
2. Kaczorowi chce sie chciec !
3. PiSowcy sa lojalni wobec siebie, a obcych eliminuja. Czyli stworzyli dobrze funkcjonujaca grupe. W sytuacji pod bramkowej tylko jeden zwial do PO.
4. Daja mozliwosc kariery 30 latkom
5. Nie wyprzedaja mienia polskiego. W czym przesciagli sie SLD, UW (PO), AWS czy uklad “Bolka” Walesy.

To powinni zauwazyc socjolodzy czy psycholodzy spoleczni.
Ale jak sie uzywa takich “asow” jak Staniszkis czy Czapiński ktory ma problemy z artmetyka to co sie dziwic ze ich opinie sa prawie prawdziwe.
ciocia Ada
co z tego może dla nas być nauczką ? po pierwsze: nie ma wroga na lewicy ! Mnie też denerwuje Sierakowski, a Lepper i Begier doprowadzają do rozpaczy. Ale - nie ich mamy pokonać ! po drugie: rękami prawicy nie zwalcza się konkurenta wśród swoich ! nie patrzy się spokojnie, kiedy opluwają Oleksego czy Cimoszewicza - gorzko sie potem za to płaci. po trzecie: nie wchodzi się w cudze buty: to musiało być cudowne uczucie dla rządządzych SLD-owców być chwalonym przez Michnika, przez Tuska - wyszło jak w bajce Krasickiego (niestety, nie Janka) o kruku, serze i lisie.
Monty65
Willy Brandt krytykował (za granicą !) politykę rządu III Rzeszy – dla dobra Niemiec ! , de Gaule krytykował (za granicą !) politykę rządu Petaina – dla dobra Francji ! . Kwaśniewski jest tam, gdzie Willy Brandt i de Gaule. Kwaśniewski krytykował paranoiczną i żałosną politykę rządu IV RP - dla dobra Polski !
Niektóre głuptaski z LiD’u cieszą się, że Kwach obrywa teraz za to, że nie będzie brylował pośród nas, bełkoczą jakieś głupawe niby-tłumaczenia, wymusili na nim przeprosiny – powtórzę za Piłsudskim: Wam kury szczać prowadzać, a nie robić politykę !
Monty65
Gdy retrospektywnie patrzę na swoje ponad pięćdziesięcioletnie życie, to w myśl socjologicznych badań, mam wystarczająco dużo powodów żeby być co najmniej sympatykiem PiS-u. I tak np. prawie 20 lat czekałem w kolejce po mieszkanie spółdzielcze by w końcu je kupić po rynkowej cenie,na początku transformacji L.Balcerowicz, z dnia na dzień, znacząco "zdenominował" moje ciężko zapracowane na zachodniej budowie tzw. dewizy, w latach 90-tych zbankrutowały dwie firmy, w których kolejno miałem nieszczęście pracować, więc dwa razy było mi dane posmakować "przyjemności" bycia bezrobotnym, od 9 lat wykonuję pracę nie dającą mi ani satysfakcji zawodowej, ani nie sprawiającej przyjemności i zważywszy, że do emerytury mam jeszcze szmat czasu, każdy poniedziałek witam prawie jak więzień z dożywotnim wyrokiem...- i co? - za to, że życie obchodzi się ze mną byle jak, mam winić Balcerowicza, Michnika, Kwaśniewskiego, czy Krauzego? Przecież to nonsens do kwadratu! Trzeba uderzyć się we własną pierś i dokonać krytycznej samooceny, a wtedy okaże się, że zyjemy na miarę swoich zdolności i możliwości...
Dlaczego, tak życiowo doświadczony, nie zagłosuję na PiS? Bo moim zdaniem to partia perfidnych politycznych graczy, owładniętych spiskową obsesją, którzy dla realizacji swojej abstrakcyjnej wizji dziwacznego państwa , mamią prostych, zgorzkniałych ludzi obietnicą , że przy okazji, sprawią, iż każdy Polak będzie zdrowy, syty i szczęśliwy... Ja jestem człowiekiem małej wiary i w cuda nie wierzę, o szczęście swoje i najbliższych postaram się zadbać sam, a zagłosuję na partię, ktora choć mnie wcześniej zawodziła, to ma w swoich szeregach ludzi odpowiedzialnych, twardo stąpających po ziemi i zwyczajnie mądrych.
Zbigniew S.
Jak ktos jest antysemita, faszysta i dobry katolik to PiS jest dobra partia, wiec o co chodzi.
stanislaw
panie Robercie bez propagandy zatrzymanie Kaczmarka było legalne. nie wciskaj kitu. Pana propagande kupuje tylko ciemny lud z pod znaku PO i SLD
narazie agencie bezpieki i obcego wywiadu
egon08
Po przeczytaniu artykułu na myśl mi przyszła jedynie bolszewicka Rosja, późniejszy ZSRR. Carat został obalony ponieważ nie podobał się tzw. masom ludowym, oczarowanym leninowską wizja kraju powszechnego dobrobytu, który miał niechybnie powstać po zlikwidowaniu ciemiężycieli. To znaczy tych, którzy pili robotniczą krew, wyzyskiwaczy i burżujów bogacących się na tragicznym losie robotniczych i chłopskich mas. I masy te ze spokojem a i radością witały informacje o rozkułaczonych właścicielach ziemskich kradnących tak potrzebną żywność, zamykanych w tiurmach spekulantach i złodziejach, o rozbitych spiskach lekarzy, adwokatów, profesorów, dziennikarzy, spiskach wymierzonych w sprawujących w imieniu ludu władzę. Uszczęśliwiony tymi informacjami lud nie zawracał sobie głowy tym, że ta ukochana władza robiła co chciała, łamała prawo i ludzkie charaktery, niweczyła zdobycze nauki i demokracji, zamykała i zabijała ludzi uznanych za wrogów. Trwało to latami, a lud witał jak boga swojego Wielkiego Wodza i tylko ci bardziej wykształceni i mądrzejsi widzieli i wiedzieli jak jest naprawdę i to oni stawali się kolejnymi celami wskazanymi przez Przywódcę. Lud był ślepy i nawet widoczna nędza oczu mu nie otworzyła, bo Wódz zawsze wskazywał mu winnych, których zmuszony był zwalczać ogniem i żelazem, dla dobra tego ludu oczywiście.
Przykład powyższy dowodzi, że wskazywanie ludowi "prawdziwej prawdy" nie ma sensu. Wodza należy wyeliminować, a nie przekonywać "szczęśliwców" o jego bezeceństwie. I leżało to w granicach możliwości opozycji, gdyby PO zgodziła się na konstruktywne wotum nieufności.
bonus99
Stało się to, czego się bardzo obawiałem. PIS zostało zmuszone do przerwania swojej „pożytecznej” roboty. Celowo piszę „przerwania” bo wrócą na pewno, ale już bardziej doświadczeni i zaprawieni w bojach, by kontynuować, to co zaczęli. I znów piszę „kontynuować”, a nie „dokończyć”, bo ich dzieło nigdy skończone być nie może. Układy, z którymi tak „genialnie” poczynają sobie bliźniacy, będą pielęgnowane bo na tej pożywce można będzie długo i szczęśliwie przetrwać najtrudniejsze chwile, a w razie czego to i jakiegoś „Kaczmarka” też z cylindra można wyciągnąć i pokazać oto nowy układ.
Zbliżające wybory rozstrzygną się się w/g nadania PISu, bo nikt im w tym nie przeszkodzi, a wyborcy pozostanie ten sam stary dylemat, albo wybierać lepsze zło, albo machnąć ręką i wyrazić kwestię wypowiedzianą przez bohatera Gabrieli Zapolskiej: - „...A niech was wszyscy diabli” i tych ostatnich pewnie będzie więcej.
Jak dotąd tzw. Opozycja gorliwie pomaga jak tylko jest to możliwe, aby przypadkiem nie wytrącić PIS inicjatywy w dążeniu do wygrania przyszłych wyborów. Opozycja popełniła harakiri dla ocalenia PIS rozwiązując kadencje sejmową, - no ale wypite wino do czegoś zobowiązuje. SLD mimo, że nie poczuła smaku, nie stanęła na wysokości samodzielnego myślenia chociaż od jej stanowiska zależało, czy o kampanii wyborczej będzie decydował Ziobro, czy mu tego uniemożliwi. Bez żalu będę się przyglądał w TV wyprowadzanych w kajdankach Olejniczaków czy Kwaśniewskich. Lider PO Tusk, wreszcie obudził się z ręką w nocniku gdy mu premier z spod nosa wyłuskał swoich ministrów aby ich ocalić. O możliwości takiej wolty śpiewano głośno, już nie tylko sejmie, ale lider PO o tym pewnie nie słyszał, a i jego doradcy, też mu bali się o tym powiedzieć. Ten grzech zaniechania dla PO pewnie okaże się zbawienny, bo po wygranych wyborach, PIS z kimś rządzić musi, więc zaproszenie pewnie wyśle i po otrzepaniu z siebie zaschniętego błota, rozpocznie się idylla pod nazwą PISPO lub POPIS, a bezpłciowy LID będzie odbierał kopniaki od jednych i od drugich. Jak długo będzie trwała ta idylla, zależała będzie tylko od kciuka samego Jarosława kiedy wskaże nim w dół, a piekło rozpocznie sie od nowa,bo Polska takiego piekła pragnie jak kania dżdżu.
gingst
Miało z powodu PiSu śmierdzieć szambem.Wyszłam na rynek we Wrocławiu-wygląda jak zwykle, trochę inaczej niż 30 lat temu, gdy tam mieszkałam, ale ogólnie to ten sam Wrocław. Miało być bagno.Spacerowałam niedawno po Szczecinie i żadnego bagna nie widziałam.Szambo tam również nie śmierdziało. Miało być piekło, ale nawet nad morzem padał deszcz i było zimno. Ludzie wszędzie chodzą do pracy, robią zakupy, spacerują po nadmorskiej plaży... Jeżeli kogoś za bardzo się atakuje, przestaje mieć to jakiekolwiek znaczenie, traci wartość dodatnią i jest tylko nużące.Opozycja nie atakowała PiSu w rzeczowy sposób, ale opluwając gremialnie wszystkich przestała kogokolwiek interesować. Oprócz niej samej. PiS nie jest partią idealną, ale ich styl rządzenia nie odbiega aż tak bardzo -jak to wykrzykuje opozycja - od stylu rządzenia poprzednich ekip. Podniósł się wrzask,że aresztowano Kaczmarka.I wrzask,że go wypuszczono.Bo aresztowano go za niewinność.Państwo po to ma prokuraturę i policję i odpowiednio dostosowane prawo, aby móc również i aresztować.Gdyby Kaczmarka trzymano, jak innych rzeczywiście niewinnych lub bez sądu, całymi tygodniami w areszcie bez przedstawienia mu nawet zarzutów, to byłoby bezprawie.Natomiast Kaczmarka aresztowano pod zarzutem x i zwolniono z braku dowodów. I jest to normalne działanie prokuratury, a nie bezprawie.W tym wrzasku słychać było głosy,że teraz to KAżDEGO mogą tak zamknąć. To ci argument! A wszystkich to po co i za co? No i kto? Jeżeli opozycja działa w ten sposób, to nie ma się co dziwić,że ludzie nie biorą jej poważnie. Serce mam "po lewej stronie" ale rozum mam w głowie. Nie mam zamiaru ulegać panice sianej przez różnych "chciałbym -chętnie -lewicowców", decyzję o oddaniu głosu podejmę jak mi rozum dyktuje. W GW było w poniedziałek o podatku katastralnym-od wartości nieruchomości.To byłoby katastrofą dla rolników, ale tego właśnie chce Święcicki z LiDu. Dużo było gadania,że Polacy byli tacy mądrzy i nie poddali się kolektywizacji. Nie musieliby niczemu się poddawać, gdyby im rząd PKWNu nie nadał ziemi za darmo. ZSRR mógł wydać w ramach PKWNu dekret,że ziemia jest wyłącznie państwowa i nikt by nie mógł temu przeciwdziałać. Nadanie w PRLu chłopom ziemi na własność było odwrotnością kolektywizacji,wprowadzanej tam, gdzie było to konieczne w celu wyżywienia powojennego narodu. Polityka ma zwyczaj wycierać sobie wszystkim gębę.Ale często ani prawdy, ani sensu w tym nie ma.
roza munda
Wędrowałem w latach 2001-2005 po moim rodzinnym Wrocławiu, błąkałem się po ulicach Szczecina, a nawet zwiedziłem okolice Sejmu. I co? Żadnego szamba nie widziałem, smrodu nie czułem chociaż rządził SLD. Jaki to więc argument na obronę PiS, że szamba nie widać czy nie czuć. Kto chce to zobaczy / widzi / i poczuje.
Kto chce to zapamięta, jaki potworny, aż pod niebiosa, krzyk podniosła prawica, gdy zatrzymano na kilka godzin / bardzo grzecznie w sposobie / na przesłuchanie niejakiego Modrzejewskiego. Powstała nawet specjalna komisja śledcza d/s Orlenu, o która potknął się rząd L. Millera. Serce można mieć po lewej stronie, ale to ie wszystko.
bonus99
bonus, mówimy o dwóch różnych sprawach, nie twierdziłam,że za SLD było źle. Ja nie mam jedynie ochoty brać udziału w demontażu państwa i potem płakać, że nie wiedziałam. Jeżeli ludzie wybiorą SLD, to będę się z tego cieszyć. Nie będzie dla mnie tragedią, gdy nie wybiorą. PiS podniósł wtedy krzyk, SLD teraz, więc o co chodzi? Państwo to coś więcej niż kaprysy i niechęci obywateli. Zacznijmy od szacunku dla siebie nawzajem, a zacznie nas szanować zagranica.
roza munda
Co do ludzi glosujacych na pis zgdze sie z tym ze sa to ludzie malo zamozni, slabo wyksztalceni , zakompleksieni tak samo jak premier. co pis robi w kraju zebyly za pare lat zylo sie lepiej mlodym ludzia takim jak ja ??? nic!!! oni chca tylko rozliczyc sie z przeszloscia sprzed 20-30 lat to jest chore i nienormalne. dla mnie dwudziestojedno letniego Polaka wazne jest to jak bedzie w kraju za 5-10 lat , a nie to kto byl w sb 30 lat temu ,dlatego uwazam ze LiD jest jest koalicja ktora bedzie walczyla o to zeby za pare lat bylo w Polsce dobrze
baku1928
Ludzie rzutcy, inteligentni, z szerszym horyzontem i inicjatywą w poszukiwaniu lepszego życia wyjeżdżają z Polski. Następuje proces zagęszczania miernot, nieudaczników i in. daremniaków. To ci niezadowoleni z życia zazdrośnicy, którzy godzinami potrafią o tym jaki Świat jest niesprawiedliwy i do czego to by nie doszli gdyby ktoś wreszcie "zrobił w tej Polsce prządek".
No i panowie Bielan, Kamiński, Kurski (pisowski PR) pobłogosłwieni przez Ojcarydzyka pokazali ludziom, kto jest przyczyną ich życiowej porażki. Otóż: nie małość ducha, zawiść, ksenofobia, tępota i zwykłe lenistwo, ale UKŁAD.
Zgadzam się. Moja definicja elektoratu pisowskiego nacechowana jest pogardą. Trudno. Kto się uczył historii i nadal widzi przyszłość w rządach inspirujących podziały wśród Polaków i ustawiczne komunikaty o kolejnym wrogu tuż za rogiem jest niedoukiem. Ignorancja to największy wróg demokracji. Głupoli można i trzeba trzymać za mordę. I mam wrażenie, ze to Braciom mniejszym pasuje.
to777mash
Ten, to nie widzi trwającego obecnie demontażu Państwa w wykonaniu PiS, nie może mówić, że nie brał w tym udziału. W prawie funkcjonuje zasada odpowiedzialności za zaniechanie. Obojętność wobec autorytarnych zapędów Wodzów z PiS jest takim właśnie wielce nagannym zaniechaniem.
bonus99
Śmieszą mnie te biadania, te żałosne teksty o "elektoracie rozczarowanych", te rozważania dlaczego PiS-owi nie spada choć robi różne draństwa, a poziom niekompetencji i partyjnej korupcji w ich wykonaniu pobił wszelkie rekordy. Gdyby odłożyć sprawy wokół Ziobry, to dzisiejsze komentarze są niemal kalką biadań dyżurnych autorytetów z lat 1993-1997 kiedy to samo bredzili o elektoracie SLD. Przypadek, w którym rządząca partia po dwóch latach sprawowania władzy ma większe poparcie społeczne, niż miała w chwili obejmowania rządów nie zdarza się w Polsce po raz pierwszy, choć właśnie to z uporem wmawiają nam publicyści i różni "eksperci". Tak naprawdę podobna sztuka stała się udziałem lewicy w latach 90-tych, ale o tym nikt, łącznie z liderami LiD nie chce już pamiętać.

Ktoś się dziwi, że PiS-owi nie spada mimo medialnej nagonki, która rozpętała się od chwili, gdy okazało się, że nie będzie koalicji PO-PiS. Tłumaczenie tego faktu przejęciem mediów publicznych przez PiS jest naiwnością. Przypomnę tylko, że SLD zyskiwał poparcie mając po swojej stronie redakcje NIE i Trybuny, a przeciwko sobie resztę mediów. Także Radio Maryja, znacznie potężniejsze od tego, które znamy dzisiaj, równie bezczelne, antysemickie i zakłamane, ale tolerowane nawet przez redakcję GW. W końcu w drugiej turze wyborów prezydenckich w 1995 GW i Radio Maryja stanęły po tej samej stronie i razem przegrały.

Jeśli się szanuje własny elektorat, członków własnej partii i swoje obietnice przedwyborcze. Nawet jeśli realizacja programu nie wychodzi, ale wyborcy widzą intencje i działania (choćby nieskuteczne) w kierunku realizacji własnego programu to żadna medialna nagonka nie zaszkodzi takiej formacji.

W perspektywie kilku lat to nie PO, czy LiD są zagrożeniem dla PiS, ale Samoobrona, Giertych, czy gniew Solidarności i protesty społeczne.

To co mówi Kaczyński o oligarchii i mediach to niestety prawda. Co z tego, że jego faszystowskie poglądy w innych sprawach są nie do przyjęcia dla cywilizowanych ludzi. Byt określa świadomość, bezskutecznie przekonywałem ludzi z SLD, że walka o małżeństwa homoseksualne, przy jednoczesnym popieraniu rządu Belki i wojny w Iraku to nie lewicowość, to parodia i karykatura lewicowości. Jeśli "lewicowa" wicepremier Nowacka opowiada o problemie molestowania kobiet, a potem głosuje za zmianami w kodeksie pracy autorstwa Hausnera, które ułatwiają wyrzucanie ludzi z pracy to nikt nie uwierzy w to, że ma ona cokolwiek wspólnego z lewicą.

Partyjna korupcja zwłaszcza połączona z niekompetencją jest z pewnością szkodliwa. Ale przykład Rosji pokazuje, że kilku oligarchów potrafii ukraść bez porównania więcej, niż kilka tysięcy urzędników z partyjnego rozdania. SLD nawet nie upartyjniał państwa. Ludzie, którzy trafiali na najwyższe stanowiska nie mieli często nic wspólnego z partią, nie mówiąc o partyjnej rekomendacji. Kadrówkę załatwiało się na partiach tenisa, a notesy liderów załatwiały partyjną rekomendację. Jest totalną bezczelnością Kwaśniewskiego wysyłanie takich ludzi jak Dyduch, czy Oleksy na polityczną emeryturę, przy jednoczesnym popieraniu takich ludzi jak Szmajdziński, czy Krzysztof Janik, który w ostatnich wyborach nie zdobył w swoim okręgu mandatu, w resorcie którym kierował doszło do 90% afer za rządów SLD, a on sam kierował także partią najpierw jako sekretarz tępiąc wszelkie bunty przeciwko Millerowi, potem jako szef prowadząc politykę poprzednika. A wszystkim z tylnego fotela sterował Kwaśniewski i nadal steruje, bo może to wyda się śmieszne, ale na tyle znam to środowisko, że potrafię wychwycić które decyzje podjął Olejniczak, a które podejmuje Kwaśniewski. Na przykład idiotyczny i ośmieszający pomysł zgłoszenia Olejniczaka na premiera to był jego własny pomysł. Gdy Olejniczak wyjechał na wakacje, Szmajdziński z Millerem złapali strery w swoje ręce. Miller w starym i miłym dla ucha stylu zagroził Ziobrze że za to co ABW zrobiła z Barbarą Blidą zgnije w mamrze (i tu Millera popieram w pełni), Szmajdziński stwierdził, że najwyższymi władzami w SLD jest klub parlamentarny... no myśmy to wiedzieli od zawsze, ale nigdy szef klubu nie mówił tego wprost do kamer. Potem przyszedł Kwaśniewski, Millera kopnął w d... Szmajdzińskiego i Olejniczaka pogodził. Zrobił to sprawnie, Olejniczaka wsadził na 1 do Łodzi, wykluczając tym samym jakikolwiek ruch Millera w kierunku dogadania z marionetką na czele SLD.

Tak samo przyspieszone wybory, które doszły do skutku tylko dlatego, że Kwaśniewski dogadał już z Tuskiem koalicję jeśli PO-LiD i PSL wezmą razem ponad 3/5 głosów tak aby zablokować weta L. Kaczyńskiego.

I tu się panowie możecie zdziwić i przekonać o tym, że to wy się mylicie i to w bardzo wielu sprawach.

Nigdy nie zagłosuję na LiD. Zawsze będę głosował na kolegów z SLD w wyborach samorządowych w Warszawie (o ile np. nie zburzą pomnika Z. Berlinga), tak samo w wyborach do Sejmiku wojewódzkiego, ale Sejm, Senat, prezydent NEVER!

Głosuję na Polską Partię Pracy, nie jestem Tuskiem, nie zamierzam dobrze robić Kaczyńskiemu i zachować się jakby wybory miały być plebiscytem. Nie będę wybierał między faszyzmem a neoliberalizmem, między bandytami a złodziejami. PPP jest antyklerykalna, jest prosocjalna i przeciwna wojnie w Iraku. Nie ma jej w mediach i pewnie nie wejdzie do Sejmu, ale to nie ma dla mnie znaczenia. Jeśli nie PPP to zostaje chyba tylko mniejszość niemiecka, ci chociaż wejdą do Sejmu...
poll
Szanowny poll-u. mam bardzo zbliżone, a może nawet tożsame, oceny i poglądy. Jednakże zdecydowałem, że tym razem zagłosuję na LiD / zrobię to z wielkim wstrętem, ale zrobię /, bo tylko tak mogę panom Tuskom i Kaczyńskim pokazać tzw. gest Kozakiewicza.
bonus99

Czesc Bonus99,
czy moglbys wyjasnic, ze majac opinie podobne do Poll-a tak czesto probujesz dyskredytowac Roze ?
ciocia Ada
Nigdy roza mundy nie dyskredytowałem, a jedynie przedstawiałem odmienny punkt widzenia, na niektóre / powtarzam: NIEKTÓRE / przedstawiane przez Nią opinie. Ciociu Ado, czy wg Ciebie dyskusja, to jedynie powtarzania opinii adwersarza? Czy adwersarz to od razu wróg? Czy wymiana opinii to od razu napaść? Takie stanowisko wszem i wobec prezentują nieodmiennie pisowczycy i kaczyści, a ja z tym nie chcę i nie mogę się godzić. A tak przy okazji. Szanuję poglądy raza mundy i w przeważającej większości moje są zbieżne z tymi, które Ona glosi. To tyle.
bonus99