Różne oblicza strachu
Wydarzenia na terenach od Zakliczyna do Nowego Targu potwierdzają, że Gross napisał prawdę
Jerzy Pałosz
Nie dziwię się ludziom, którzy czują się poruszeni czy wręcz oburzeni publikacjami na temat stosunku Polaków do Żydów w czasie wojny. Szczególnie książkami Jana T. Grossa. Publikacje te kwestionują bowiem utrwalony mit Polski jako kraju, którego mieszkańcy nigdy nie kolaborowali z okupantem hitlerowskim. Mitologia jest narodową świętością. Kto ją podważa, w opinii społecznej stawia się poza narodem. Nawet wtedy, gdy jest z gruntu fałszywa. Kłopot bowiem w tym, że ci, którzy znają prawdę - milczą, bo mają ku temu uzasadnione, osobiste powody. Prace zaś rzetelnych historyków są dyskutowane w wąskich gronach specjalistów i nie stają się przedmiotem publicznej, narodowej debaty. Wreszcie o podtrzymanie fałszywej mitologii zabiegają niektórzy politycy, wychodzący z założenia - skądinąd słusznego z pragmatycznego punktu widzenia - że zdobędą w ten sposób sympatię wyborców. Może sobie Zakopane stawiać pomnik "Ogniowi", patologicznemu antysemicie i mordercy Żydów. Każdy wybiera sobie takiego bohatera, na jakiego zasługuje. Lecz obecność prezydenta Rzeczypospolitej na uroczystości odsłonięcia tego pomnika skłania do zadumy. Kłopot z książkami Jana Grossa polega na tym, że podważają mit w sposób ostateczny, nie pozostawiając miejsca na nawet cień kompromisu. Nawet ten, który wyrażali bardziej zorientowani w tej problematyce: niektórzy Polacy pomagali Żydom w czasie wojny, niektórzy ich wydawali, większość była obojętna. Jan Gross nie neguje zasług tych, którzy pomagali, lecz obojętnych oskarża o bierny współudział w zbrodni. Jeśli fakty przeczą mitowi, tym gorzej dla faktów. Co nie zwalnia nas z obowiązku mówienia o faktach. Często jest tak, że pewne zaszłości historyczne są bardziej czytelne, gdy badamy je w mikroskali. Ów "efekt szkła powiększającego" pozwala lepiej zrozumieć zjawisko polskiego natysemityzmu. W zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego zachowało się sporo relacji z terenów rozciągających się mniej więcej od Zakliczyna do Nowego Targu. Szczególnie interesującym terenem są okolice Lipnicy Murowanej, tam bowiem relacje Żydów można skonfrontować z relacjami Polaków, zebranymi w latach 70.

W cichych górskich wsiach i miasteczkach

Był to teren specyficzny. Porośnięte lasami góry dawały ukrywającym się Żydom szansę przetrwania, przynajmniej przez pewien czas. Rozproszony typ zabudowy wiejskiej, często wchodzącej w las, dawał szansę tym spośród Polaków, którzy odważyli się przechowywać Żydów. Nie jest przypadkiem, że Franciszek Jarosz ze Stańkowej koło Łososiny, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, który przez ponad dwa lata przechowywał 14 Żydów, miał dom w lesie. Był to wreszcie teren, na który Niemcy do 1942 r. nie wkraczali. - Z początku wojny byłem w Krościenku i było nam tam bardzo dobrze i to nas zgubiło. Nie myśleliśmy o ucieczce, choć miałem dużo sposobności ratowania się przez ucieczkę do Słowacji. Z całej Małopolski zjeżdżali do nas Żydzi, bo w czasie, kiedy wszędzie już były wysiedlenia i getta, u nas panował spokój - pisze Salomon Suesskind (relacja nr 301/4707). Czasem wpadali gestapowcy z Zakopanego, ale poprzestawali na wzięciu łapówki od Judenratu. Regina Kempińska z Wojakowej (okolice Zakliczyna) pisze, że do roku 1942 w okolicy nie widziała Niemca (relacja 301/3733). W relacjach brakuje jakichkolwiek wzmianek o wrogim lub choćby niechętnym stosunku miejscowej ludności do Żydów. Sytuacja zmieniła się wiosną i latem 1942 r. Zaczęło się wysiedlanie Żydów do gett, obozów pracy, na zagładę do Bełżca. Sądząc z zachowanych relacji, czynny udział Polaków (z wyjątkiem policji) w wysiedlaniu był stosunkowo niewielki. Owszem, są wymieniane nazwiska szczególnie brutalnych, lecz nie jest ich wiele. W niektórych relacjach odnotowano nawet odruchy współczucia i pomocy ze strony chłopów. Reginie Kempińskiej, będącej wówczas w zaawansowanej ciąży, lekarz za darmo udzielił pomocy przy porodzie, a proboszcz Wojakowej, ks. Leon Budacz, nawoływał z kazalnicy, by udzielić jej pomocy. Sytuacja zmieniła się po ogłoszeniu przez Niemców, że za udzielanie pomocy Żydom grozi śmierć. Pojawił się strach.

Przyuczanie do eksterminacji

Zdarzało się, że Niemcy wstrzymywali deportację, żądając od Żydów kontrybucji. Na ogół pieniędzy, czasem np. pościeli. Dawano im kilka dni na jej zebranie. Aby nie uciekli, na drogach rozstawiali patrole złożone z miejscowych chłopów. Z tego obowiązku - sądząc z relacji - przynajmniej znacząca część chłopów wywiązywała się dobrze. Później zdarzało się, że byli wykorzystywani do strzeżenia granic getta (fakt stwierdzony w Zakliczynie). Kontrybucje były dla ludności ważnym sygnałem: Żydom wolno odbierać majątek. Przed wywiezieniem do getta odbywał się jeszcze jeden ceremoniał. Żydów podwożono do urzędu gminy i oficjalnie wymeldowywano. Ta bezsensowna z punktu widzenia administracyjnego czynność miała ogromne znaczenie symboliczne. Oto bowiem Żydzi zostali oficjalnie wykluczeni z lokalnej społeczności. Stawali się obcymi. Bywały bardziej brutalne lekcje. W rejonie Tylmanowej, Ochotnicy czy Krościenka (jest to tylko wyliczenie przykładowe) Niemcy dokonywali selekcji na miejscu: starszych i dzieci zabijali na miejscu, zdolnych do pracy pędzili do Nowego Targu. Pobocze drogi z Krościenka do Nowego Targu pokryte było trupami. Była to kolejna lekcja - Żyda można zabić. Bardzo charakterystyczny jest fragment relacji Jana D., mieszkańca Lipnicy Murowanej, który latem 1942 r. był świadkiem egzekucji trojga Żydów, dokonanej przez granatową policję. "Dzieci zauważyły, że oni jeszcze żyją, więc daliśmy Sindlerowi [komendantowi posterunku - przyp. JP] o tym znać. Przysłał Musiała [jednego z policjantów], który dobijał rannych". Tajemnicą trudną do zgłębienia pozostanie, co stało się z psychiką Jana D., skądinąd człowieka uważanego za przyzwoitego, że znajdując rannych Żydów podejmuje decyzję oznaczającą ich śmierć. Co więcej, opowiada o tym ponad 30 lat później, najwyraźniej nie widząc w swym czynie niczego złego. I wreszcie ostatni etap edukacji - płacenie za dostarczenie ukrywającego się Żyda. Na tym terenie - wódką lub cukrem, co w sumie na jedno wychodziło. Nie wydaje się jednak, aby wartość nagrody była najważniejsza. Jej istotny sens polegał na wskazaniu, że wydanie Żyda - wszystko jedno - żywego czy martwego, jest nie tylko czynem dozwolonym, lecz godnym pochwały i nagrody. Edukacja została dokończona.

Polowanie

Dla Żydów ukrywających się w leśnych kryjówkach najtrudniejsza była zima. Nie tyle ze względów klimatycznych, ile raczej dlatego, że wychodząc w nocy, by zebrać zmarznięte ziemniaki czy kupić (czasem dostać) od zaufanego chłopa trochę żywności, pozostawiali ślady na śniegu. "Gdy niepamiętnego dnia w listopadzie roku 1942 spadł pierwszy śnieg, ludność wiejska puściła się w pogoń za śladami po lasach (...) wtenczas włóczone [były] nasze siostry i bracia ze wszystkich stron na Gestapo i w taki sposób wykańczali nas", pisze w swej relacji Abraham Furman, zbieg z Oświęcimia, ukrywający się w rejonie Ochotnicy. Ten wątek powtarza się w kilku relacjach. Inna metoda polowania polegała na wykorzystaniu zaufania. Zdarzało się, że gdy Żyd przychodził do zaprzyjaźnionego Polaka z prośbą o pomoc, ten wychodził z domu pod pozorem kupienia żywności i sprowadzał policję, gestapo lub bandę trudniącą się łapaniem Żydów. Przykładów jest wiele, choćby kazus S., mieszkanki Tymowej, która zamknęła w piwnicy rodzinę Weingut. Mężowi udało się uciec, żonę i dziecko wydała w ręce gestapo. Pochowano ich w lesie obok Tymowej. Zważmy, że na tym terenie polowania na Żydów zaczęły się na przełomie lata i jesieni 1942 r. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej współżycie Żydów z Polakami układało się co najmniej poprawnie. Nie można zostać zdolnym do zbrodni antysemitą w ciągu kilku miesięcy. Cóż więc się stało? Jaki był motyw zbrodni? Zbrodni, bo przecież chłopi widzieli na własne oczy, co Niemcy i granatowa policja robią ze schwytanymi Żydami. Wydaje się, że nałożyły się tu dwa elementy. Pierwszy - to kwestie materialne. Według powszechnej opinii, ukrywający się Żydzi mieli pieniądze, kosztowności lub inne wartościowe towary. Było to domniemanie niepozbawione pewnej racjonalności - ubogi Żyd nie miał najmniejszej szansy na przetrwanie. Drugim elementem była postępująca demoralizacja. Nie jest przypadkiem, że - jak wynika z wielu relacji - najaktywniejsi w ściganiu Żydów byli na ogół ludzie młodzi, którzy w chwili wybuchu wojny byli nieomal dziećmi. Zdarzało się, że rodzice pomagający Żydom musieli ich wyrzucać, bo bali się własnych dzieci. To ci młodzi ludzie za rok - dwa zostaną milicjantami, działaczami partyjnymi, lokalnymi liderami. Staną się bohaterami "Strachu" Jana T. Grossa.

Zabić Żyda

Najtrudniejsze do zrozumienia są przypadki zabójstw popełnianych na Żydach. Jeśli mamy do czynienia z takim przypadkiem jak zbrodnia Antoniny M. z Lipnicy Dolnej, która wzięła pieniądze od Żyda za przechowanie jego dziecka, po czym natychmiast to dziecko zabiła, to jest w tym jakaś chora, koszmarna, ale jednak racjonalność. Podobnie jak w przypadku dwóch Żydów przechowywanych przez wspomnianego już Franciszka Jarosza, którzy wyszli z kryjówki, by odebrać od chłopów zdeponowane pieniądze i nigdy nie wrócili. Jak jednak wytłumaczyć czyn kilku mieszkańców Wojakowej, którzy schwytali Izaaka Taubera i związanego wlekli za wozem do posterunku policji, by zdać to, co zostało z jego ciała? Czy zabójstwo trzech braci Grueblów przez grupę mieszkańców Skrzydlnej? Tu motyw był oczywisty - chodziło o pieniądze, ale czy konieczne było zatłuczenie drągami całej rodziny? Stajemy tu wobec problemu, którego nie potrafili rozwiązać nasi poprzednicy zastanawiający się nad przyczynami okrucieństwa Jakuba Szeli. Być może odpowiedzi trzeba szukać w pokładach głębokiej podświadomości, w motywach, którymi kierowali się nasi odlegli przodkowie, wspólnie składający ofiary z ludzi nieznanym bóstwom, co integrowało wspólnotę czy raczej - hordę. Przynależność do hordy dodawała odwagi i pozwalała przełamać bariery moralne. Zabójstwa dokonane przez pojedyncze osoby należały - przynajmniej na tym terenie - do rzadkości. To właśnie zabójstwo dziecka, czy - jak to się zdarzało w Lipnicy Górnej - uduszenie kobiety. Nie jest przypadkiem, że pochodzący z Ochotnicy Pinkas Kornhauser przez cały okres okupacji poruszał się w miarę swobodnie i zajmował się drobnym handlem. Wszyscy bowiem wiedzieli, że ma rewolwer i jako weteran kampanii wrześniowej - potrafi się nim posłużyć (relacja nr 301/1647). Nie wiedzieli, że ma tylko jeden nabój. Wreszcie najtrudniejsze pytanie. W tym rejonie największą masakrą dokonaną w czasie wojny na Żydach przez Polaków było zabicie dziewięciu Żydów przez oddział AK pod wodzą Władysława K. w grudniu 1944 r. w rejonie Lipnicy. Dodajmy, że ofiar byłoby więcej, gdyby przechowujący tych Żydów Michał Przybyłko nie rozkopał grobu. Okazało się, że dwie pogrzebane ofiary jeszcze żyją. W przebadanych dokumentach znalazłem opis dwóch sytuacji, w których związani z oddziałami AK Żydzi uratowali się tylko dlatego, że zdążyli uciec. Odpowiedź na pytanie postawione przez prof. Adama Zielińskiego w numerze 5/2008 "Przeglądu": dlaczego polskie oddziały partyzanckie zabijały Żydów, jest prosta: bo byli to ludzie tak samo uformowani jak ci, którzy wydawali na śmierć, a czasem sami zabijali żydowskich sąsiadów. Symptomatyczne: przed masakrą Żydów Niemcy aresztowali całe dowództwo lokalnej organizacji AK. W rezultacie funkcje pełnione dotąd przez oficerów przejęli kaprale. I od czego zaczęli? Od zabijania Żydów.

Strach

Ocena zachowań Polaków nie może być jednoznaczna. Gdy jedni pilnowali granic getta, drudzy pomagali Żydom w ucieczce. Policjant Musiał z posterunku w Lipnicy zabijał Żydów, lecz jego kolega z posterunku, Błaszczyk, odmówił wykonania rozkazu zabijania, choć ryzykował głowę. Nawet przechowanie Żyda przez kilka dni było aktem bohaterstwa, wymagało przełamania strachu. Bo strach był uczuciem dominującym. Żydzi bali się Polaków, Polacy bali się siebie nawzajem, czasem nawet własnych dzieci, a wszyscy bali się Niemców. Ten strach zaowocował po wojnie zdarzeniami opisywanymi przez Jana T. Grossa. I trwa do dziś, choć zmienił postać. Czymże bowiem, jeśli nie lękiem przed konfrontacją z przeszłością można wyjaśnić unikanie wszelkich wzmianek o Żydach w informatorach i przewodnikach wydawanych przez urzędy gmin i miasteczek? W Czarnym Dunajcu znajdują się nieźle zachowana synagoga i kompletnie zdewastowany kirkut, na którym w czasie wojny Niemcy zabijali Żydów. Informacji o nich nie znajdziemy jednak ani na stronach internetowych gminy, ani w wydanym kilka lat temu informatorze. W czasie wojny był tu obóz pracy, w którym zamordowano co najmniej kilkudziesięciu Żydów. Nikt o nich nie pamięta. Takie przykłady można mnożyć. Od znajomych wyznania mojżeszowego wiem, że obawiają się wzrostu nastrojów antysemickich po wydaniu książki Jana Grossa. W czasie jego wizyty w Krakowie demonstracja ok. 20 gówniarzy z NOP spowodowała, że organizatorzy wpadli w panikę i mimo obecności policji i ochroniarzy zamienili uniwersyteckie Auditorium Maximum w twierdzę. Kilkadziesiąt osób zostało na zewnątrz, obecnym na sali nie pozwolono zadawać pytań wprost, lecz tylko na kartkach. Strach paraliżuje. Źle to wróży debacie, która powinna zainicjować to, co powinno dokonać się 60 lat temu - społecznej edukacji o postawach Polaków w czasie Holokaustu. Naszego polskiego rachunku sumienia.

Autor jest doktorem prawa i historykiem. Od 1992 r. do kwietnia 2007 r. był dziennikarzem "Gazety Krakowskiej". Od trzech lat jest wykładowcą w Wydziale Nauk Społecznych Stosowanych AGH, kierunek - komunikacja społeczna.
« powrót
To są wszystko straszne w swoim wyrazie opisy. Gorzej że prawdziwe. Od początku wiedziałem i wiem że pan Gross ma rację. Polski antysemityzm został wyssany nie tylko z mlekiem matek ale i z wyznawanego katechizmu katolickiego. Na nic się nie zda panowie biskupi zaprzeczanie faktom. Opisywane wyżej przypadki masowych mordów rodzin żydowskich wskazują na przyczynę STRACHU jaki ogarnął dzisiejszych hierarchów a nawet żyjących potomków zbrodniarzy polskich. Z niefrasobliwością dziś opowiada człowiek o dobijaniu na pół żywych obywateli żydowskich. To jest straszne, nawet dla mnie żyjącego współcześnie po 60 latach od faktów. Nie potrafię opanować swoich emocji, dlatego akurat ten temat w kilku postach umiejscowiłem na swoim bloogu www.torunczyk. bloog.pl.To że zaprzeczanie faktom STRACHU jest hipokryzją świadczy to, że do dzisiaj w podziemniach kościołów można za pare złotych złożonych na Kościół nabyć obrzydliwe wydawnictwa antysemickie Bubla, albo zauważyć tolerancję sądów dla młodzieży głoszącej hasła faszystowskie. Dziękuję za uwagę:Antoni Z. Toruń.
kooperativ
To ważny głos w dyskusji, która - w moim odczuciu - popada po obu stronach w pewne skrajności. Z pokolenia Jana Grossa nikt nie pamięta wszak powojennej nagonki na Żydów. Byli dziećmi. Wiedzę wynieśli z domu, z rozmów rodziców, krewnych.
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Polak zaszczepiony jest nieomal genetycznie antysemityzmem. Uwłacza mi taka powszechnie głoszona opinia. W ten sam sposób uwłacza mi uogólnianie tej niechęci na wszystkich Polaków, na katolików itd.
Ludzie są różni, niezależnie od rasy, wyznania, koloru skóry. Są bohaterowie i są łajdacy. W każdym narodzie.
Skrajne postawy wymuszają szczególne okoliczności. W tym przypadku wojna, okupacja. Ale powojenne czasy też nie były normalne, przez wiele lat. Wielu ocalałych z holocaustu brało odwet na polskiej ciemnocie wcielając się często w rolę oficerów politycznych nowego reżymu.
O tym już mówi się jakby mniej wyraziście, a jeśli już - to przeważnie głoszą to osoby z etykietą antysemity.
Czy na pewno?
I jeszcze jedno: kilka lat temu Aleksander Sołżenicyn wydał monumentalne dzieło "200 Lat razem".
Dlaczego nie przetłumaczono na polski tej pozycji? Dlaczego Sołżenicyn okrzyknięty został nieomal żydożercą i nacjonalistą?
Dyskusja jest wówczas pełna, gdy obie strony występują
w pełni przygotowane i mają dostęp do WSZYSTKICH materiałów źródłowych.
ma-j
dla mnie straszne jest to ze robili to wszystko ludzie głeboko wierzący, katolicy, za aprobatą kleru, a wtych czasach to proboszcz był największą władzą i autorytetem w terenie. Kler nie uczynił nic. Robi to zresztą i teraz, siejąc nienawiśc, antysemityzm, a do tego próbuje fałszować historie
Bolek C.
i z ambony zamiast czytac pismo sw. zacytować trzeba te fragmenty z ksiażki Grosa czy powyzszego art. a potem prosić o wybaczenie... jako Polak czuje się zdegustowany czytając te relacje... i coraz bardziej radykalizuję moje poglądy w stosunku do kk i rodaków
Bolek C.
Polska była pod okupacją-tak czy nie? Od kiedy to okupowany naród może mieć broń palną? Więc wg niektórych "dokumentów" niemieccy okupanci przyglądali się,jak uzbrojeni Polacy zabijali żydów? I to ma nie być fantazja polityczna? Jeżeli żydowskie cmentarze w Ameryce rabini sprzedają pod budowę wieżowców i im to nie przeszkadza,że ew.profanują zwłoki, a u nas nagle nie można przeprowadzić badań, w jaki sposób i ile osób zostało zabitych ,bo to godzi w zwyczaje żydowskie,to przecież jest niepoważne. Tak żydom pasuje i tak robią.Ale na pewno nie uda im się na nikim wymusić, żeby ich za to lubiano.
jann kowalski
Nikt kto przezyl okupacje wzglednie ja znal z opowiadan nie wierzyl w zadne mity - mieszkanie mojej rodziny zostalo przez katolickich sasiadów (z tej samej parafii !!!!) okradzione. W powojennym filmie "Ulica graniczna" pokazano dokladnie jak pewna rodzina kapujac na Zyda Bialera dostala jego mieszkanie, W "ludziach z pociagu" pokazano "dzialalnosc" szmalcowników. Zadna ci to zatem nowina - tym razem nie chodzi o zadne uswiadamianie a "wycyckanie" pod presja durnych oskarzen paru miliardów "dularów" przez zydowskie organizacje od Polakow - polecam wypowiedzi "w temacie" p. Szenicera - z warszawskiej gminy zydowskiej. Opisuje dokladnie proceder niszczenia zydowskiej kultury przez zydowskich grandziarzy z Ameryki. Do czytania w "Gazecie Polskiej" - oczywiscie dla tych którzy sie nie brzydza czytac "takie" gazety - hahaha
murator
Różni autorzy podejmujący trudne relacje polsko-żydowskie jakoś nie uwzględniają jednego, bodajże jednego z najważniejszych aspektów stosunków polsko-żydowskich, a mianowicie - udział Żydów we władzach bolszewickich na terenach zajętych przez armię sowiecką w wojnie 1920 roku i po 17 września 1939 roku. Pozwolę sobie podać tylko wątki:
- w trakcie wojny 1920 r. to Żydzi przede wszystkim tworzyli miejscowe rady delegatów na terenach zajętych przez armię bolszewicką, Żydzi najczęściej nimi kierowali, Żydzi wydawali w ręce bolszewików polskich ziemian i Żydzi uczestniczyli w ich eksterminacji
- po 17 września 39r. sytuacja powyższa się powtórzyła i to Żydzi najbardziej przyczynili się do tragicznych wywózek Polaków np. na Syberię i do Kazachstanu.
- po 22 czerwca 41 r. Niemcy byli witani wręcz jako wyzwoliciele przez Polaków mieszkających na zajętych przez bolszewików terenach. Nic nie usprawiedliwia np. Jedwabnego, bo było to ludobójstwo, ale jednak ... To był odwet za wszystko co złe uczynione Polakom przez Żydów, choć dotknął prawdopodobnie osób niewinnych
- Autor podkreśla w artykule, że spokój na terenach opisywanych trwał do 1942 r. No, to jest i zrozumiałe - po 22 czerwca 41 r. polskojęzyczne gazety niemieckie donosiły "uprzejmie" i szeroko o opisywanych powyżej przeze mnie postawach Żydów i co najważniejsze - wystarczyło im tylko trochę ubarwić PRAWDĘ ! Oburzenie na Żydów w połączeniu z działaniami Niemców opisywane w artykule spowodowało to, co spowodowało ( zaznaczam - absolutnie tego nie pochwalam!)
- patrząc na postawy Polaków, na najniższe instynkty, należy brać pod uwagę ówczesną sytuacje polityczną : Niemcy zdobyli prawie całą Europę i zwyczajnym ludziom wydawało się, że już NIC sytuacji nie odmieni, że nie ma takiej siły
- w świetle powyższego, jeśli popatrzeć na mapę miejsc pomocy Żydom chyba nietrudno dostrzec, że im bardziej na wschód od Wisły, tym większe nastroje antyżydowskie wśród Polaków, spowodowane wydarzeniami 1920 i 1939 r.
Pozdrawiam ! :)
Zagraniczniak
Jeszcze jeden aspekt odnośnie Żydów chciałbym poruszyć, a mianowicie z pozoru dziwny brak ich pretensji do Rosji i Rosjan. Przecież eksterminacje, wywózki Żydów dokonywane przez bolszewików miały także duży rozmiar. A dlaczego? Ano, po ataku Niemców na Rosję 22 czerwca 1941 r. Sowieci wywozili zakłady,starali się niszczyć to co zostawało, ale według szacunków historyków rosyjskich pozostało ponad 70% zakładów i niemal wszystkie sowchozy i kołchozy (piszę o terenach dzisiejszej Białorusi i europejskiej części b.ZSRR.Ukraina to oddzielna sprawa...) Kto miał w nich pełnić funkcje kierownicze? Hę? Oczywiście, dyrektorami byli przeważnie Niemcy, ale zastępcami, głównymi księgowymi, kierownikami działów byli Żydzi! Dlatego,że przy podobieństwach jidish do j. niemieckiego TYLKO z Żydami Niemcy mogli się tam porozumieć! Na tych terenach mieszkał ówcześnie jeszcze ciemny rosyjski lud i 20 lat władzy radzieckiej niczego nie zmieniło. Czy słyszeliście o wywózkach Żydów z terenów na wschód od Bugu? A dlaczego Niemcy tego nie czynili, jak to robili we Francji, Belgii, Holandii itd. ? A właśnie dlatego, że Żydzi byli im potrzebni do zarządzania tymi ogromnymi terenami, przedsiębiorstwami, ludźmi. Więcej! Żydzi ochoczo współpracowali! Sowieckie oddziały partyzanckie z tego powodu traktowały Żydów na równi z Niemcami. Z tego też powodu po wojnie Stalin rozprawił się z Żydami. Ale z powodu ich postawy Żydzi NIC nie mówią o eksterminacji ich narodu przez Rosjan i nie dopominają się odszkodowań! Bo odpowiedź rosyjska byłaby oczywista ...
Holokaust to była tragedia narodu Żydowskiego. Nic dziwnego, że tak bardzo jest w pamięci tych nielicznych co ocaleli i w pamięci przeciętnego Żyda. Ale jednocześnie dla elit finansowych Holokaust stał się bodaj jednym z najlepszych interesów XX wieku. Dla tych przede wszystkim i ich potomków, którzy spokojnie siedzieli w Palestynie oraz w USA. "Wypompowali" miliardy marek z Niemiec i miliardy dolarów pomocy z USA oraz z innych państw zachodniej Europy. Czy teraz przyszła kolej na biedną Polskę, bo tamte źródła "wyschły" ? Może to raczej my winniśmy wystąpić do Żydów o odszkodowania za ich "dokonania" w 1920 i po 1939 roku ?
Zagraniczniak
Dziękuję Autorowi za podanie przekonywującej konstrukcji psychologicznej przyczyn tragedii Żydów. Tą przyczyną był STRACH! Ja dodałbym do tego jeszcze dodatkową cechę psychiki każdego człowieka (nie jestem znawcą tej materii, ale z własnego doświadczenia wiem, co dzieje się z psychiką człowieka w sytuacji np. rodzinnej tragedii; śmierci bliskiej osoby); otóż w sytuacji nie do zniesienia psychicznie w każdym wrażliwym człowieku powstaje (uruchamia się) aparat obronny ułatwiający pogodzenie się z otaczającą rzeczywistością; takim procesem było "przyjęcie" do świadomości, że "jestem bezradny i nic nie jestem w stanie zrobić, niczemu zapobiec; mechanizm ten pozwala stan nienormalny przyjąć do świadomości, jako "normalny".Prymitywy nie miały oczywiście tego dylematu. Dzisiaj łatwo jest-siedząc w fotelu- teoretyzować, że może ja postąpiłbym inaczej...To w niczym nie umniejsza winy podłych ludzi, nie umniejsza tragedii, nie umniejsza marności tych, którzy gotowi są uznać Żydów za wyłącznych sprawców swojej tragedii , nie umniejsza "zasług" Kościoła i antysemityzmu w Polsce i gdzie indziej, ale pozwala zrozumieć to, co wydaje się w XXI w. niezrozumiałe. Ten sam problem mają przecież Niemcy ze sobą i z nazizmem. Jak to było możliwe, że taki cywilizowany i praworządny naród stał się narodem-mordercą wszech czasów... Sprawcą był strach i umiejętność akomodacji natury ludzkiej do zaadaptowania się do nienormalności.
Pozdrawiam
zal.
Zalu-żydem nikt się nie rodzi, natomiast każdy rodzi się CZŁOWIEKIEM. Dopiero pod wpływem "kultury" i "wychowania" oraz przypisania do "narodu" ludźmi w sensie ogólnym przestajemy być,a stajemy się "obywatelami" lub "obcymi". Pisanie o strachu żydów i tylko żydów jest nieporozumieniem. Strach ma wszędzie jednakowe oblicze, bo jednakowe obawy ma biologiczny człowiek.Poza tym Palestyńczyk boi się tak samo o swoje życie jak żyd i nie ma sensu wyciągać strachu sprzed 60 lat w celu zawoalowania strachu Palestyńczyków przed żydami a.d.2008.
hel lou
Do hel lou: niepotrzebnie mi wyjaśniasz to, co oczywiste; poza tym ja w ogóle nie pisałem o strachu Żydów(Żyd, to narodowość, a żyd, to wyznawca religii; można być Żydem nie będąc żydem i na odwrót); ja pisałem o STRACHU tych, którzy byli świadkami, czy biernymi uczestnikami mordowania Żydów; poza tym o STRACHU pisał Autor felietonu, a ja dodałem, że drugim- obok strachu powodem bierności jest właściwość psychiki ludzkiej, tj. przystosowywanie się , taka "umiejętność" psychiczne traktowania nienormalności, jako normalność. Nic się nie stało, ale czytaj dokładnie,co ktoś pisze.
zal.
"Co najmniej 46 Palestyńczyków, w tym kobiety i dzieci, zginęło, a około 200 osób zostało rannych podczas operacji lotniczej i lądowej wojsk izraelskich w Strefie Gazy - podały palestyńskie źródła medyczne.
Wcześniejszy bilans mówił o 42 ofiarach śmiertelnych i 100 rannych izraelskiego ataku prowadzonego w okolicach Dżabalii. (...)

Zginęli też liczni cywile - m.in. pięcioro dzieci, w tym dwa niemowlęta, oraz trzy kobiety, które zginęły podczas operacji rozpoczętej w nocy z piątku na sobotę - poinformował szef służb ratowniczych palestyńskiego ministerstwa zdrowia Moawija Hasanin."

Jeżeli żydzi się boją to widocznie mają do tego powód.Zrobiony własnoręcznie.
kaso
Zacznę cytatem: "Do zbrodni zdolny jest każdy naród - na szczęście, nie każdy człowiek".

Co dalej? Wyciągać wnioski. Dawno zostały już wyciągnięte. Uczyć się na nich? Jak uczyć się na błędach, skoro ich unikamy?

Pozostaje - zbilansować historię. To jednak najtrudniejsze, w bilansie bowiem rubryka "winien" pisana jest zwykle na czerwono.
bezan

MIESZKAM W HOLANDII, W HOLANDII W CZASIE WOJNY NORMALNYM PROCEDEREM BYLA PRZYJMOWANIE ZYDOW DO CZASU AZ NIE SKONCZA IM SIE PIENIADZE PO CZYM SPRZEDAWANIE TAK JAK W PRZYPADKU ANNY FRANK, W HOLANDII BYL WOWCZAS RZAD FASZYSTOWSKI I TO SAMI HOLENDRZY OCZYSCILI HOLANDIE, NIEKONIECZNIE KATOLICY, BO POLNOC JEST ZDECYDOWANIE PROTESTANCKA, NIE BYLO TEZ TAK DRAKONSKICH KAR ZA UKRYWANIE JAK W POLSCE, DUZA CZESC SPOLECZENSTWA WSPOLCZULA I PROTESTOWALA, JEDNAK SYMPATIE BYLY PODZIELONE, POL NA POL, GLOWNNIE TO LEWICOWCY BYLI OPOZYCJA, ORIENTACJA PRAWICOWA, GLOWNIE PROTESTANCKA POPIERALA FASZYSTOWSKI RZAD, WPROWADZONO USTAWY O NACJONALIZACJI MAJATKU ZYDOWSKIEGO I NIGDY NIKOMU NIC NIE ZWRACANO, OSTATNIO BYLO GLOSNO ZE JAKIS POTOMEK JEDNAK WYGRAL ZWROT OKOLO 200 OBRAZOW OD INSTYTUCJI HOLENDERSKICH, WE FRANCJI ZYDOW LAPALI FRANCUZI, NA BIALORUSI LITWIE CZY LOTWIE MIEJSCOWE ODDZIALY UZBROJONE PRZEZ NIEMCOW ZABIJALY DZIESIATKI TYSIECY ZYDOW DZIENNIE, ZA BUTELKE WODKI, NIE MOZNA ROZPATRYWAC JAKIEGOS ZAGADNIENIA BEZ SZERSZEGO KONTEKSTU, JESLI BYLOBY TYLKO JEDWABNE I MIALO TO MIEJSCE TYLKO W POLSCE TO WAGA ZARZUTOW BYLA BY WIELKA, JEDNAK W EUROPIE BYLO TO PO PROSTU CODZIENNA PRAKTYKA, I W POLSCE WYDANIE ZYDA BYLO TEZ SWOISTYM AKTEM SAMOOBRONY PRZED POTENCJALNYMI REPRESJANI Z ZAGROZENIEM SMIERCIA WLASNA I RODZINY WLACZNIE, POZA TYM TYLKO W POLSCE TEN TEMAT JEST DRAZONY, W HOLANDII, NIKT O ICH CIEMNEJ CZY JASNEJ HISTORII NIE MOWI, NIKT IM NIC NIE WYPOMINA, NIKT ICH SPECJALNIE NIE UCZY NAWET ICHWLASNEJ HISTORII, A ICH STOSUNEK DO ICH UDZIALU W HOLOKAUSCIE JEST ZUPELNIE OBOJETNY, NAWET GDY IM SIE TO WYTKNIE POZOSTAJA OBOJETNI. POLACY NIE SA SWIECI, OSOBISCIE NIE JESTEM KATOLIKIEM I CALA POLSKA SZOPKA, O.RYDZYK,PIS, LPR ITP POWODUJE WE MNIE MDLOSCI, ZNAM CHYBA WSZYSTKIE WADY POLAKOW I UWAZAM NAS ZA JEDEN Z NAJBARDZIEJ OGLUPIONYCH NARODOW, WIEM ZE SA ANTYSEMITAMI, JAK ZRESZTA WIEKSZOSC EUROPEJCZYKOW, ALE JESLI WIDZE JAK KTOS PROBUJE NAS WMANEWROWAC W HOLOKAUST, JESLI SLYSZE W HOLANDII, A JEST TO TU CZYMS OCZYWISTYM, ZE TO MY STWORZYLISMY OBOZY ITO MY ZAGAZOWALISMY ZYDOW, TO JEST JUZ ZBYT WIELE. NIECH GROSS, NAPISZE STRACH ISASIADOW O HOLANDII W II WOJNIE SWIATOWEJ TO ZOBACZY JAK SIE TYM PRZEJMA, POWIEDZA MU CO BYLO A NIE JEST NIE PISZE SIE W REJESTR, . POLACY SA RELIGIJNI I POCZUCIE WINY JEST IM WPAJANE OD DZIECKA JAKO CZESC EDUKACJI RELIGIJNEJ, HOLENDRZY MAJA POSTAWE, JAK I NIEMCY I CHYBA TEZ CALA EUROPA, WYKPIENIA SIE Z CZEGO SIE DA. POLACY MAJA WIELU INTELEKTUALISTOW BEZ ZAJECIA, ZAGUBIONYCH W PRAGMATYCE NASZYCH CZASOW, KTORZY Z UPODOBANIEM ROZWIJAJA MEANDRY ZAGADNIENIA, BO MOGA SIE WYKAZAC, HOLOKAUST ZYJE TYLKO W POLSCE JESLI CHODZI O EUROPE, TYLKO DLATEGO, ZE SAMI DAJEMY SIE W TO WKRECIC, TROCHE ZDROWEGO ROZSADKU I DYSTANSU, BO RZECZYWISCIE SLONO ZA SWOJA NADWRAZLIWOSC ZAPLACIMY
NOORD
Jestem Polka, nigdy nie bylam antysemitka, katliczka rowniez, ale komentarze typu

"Polski antysemityzm został wyssany nie tylko z mlekiem matek ale i z wyznawanego katechizmu katolickiego. Na nic się nie zda panowie biskupi zaprzeczanie faktom."

sa fabryka antysmietow, jakby to powiedzial moj ukochany niedoszly tesc, Zyd, ktory wyemigrowal z polski w 1968 roku. obrzydliwe slowa.
pstkingston
Nasz Naczelny Rozdawca Dóbr był już w Yad Vashem i po obejrzeniu dowodów martyrologii Narodu Wybranego uznał,że należy go wesprzeć finansowo.
Mam nadzieję, że ten wspaniałomyślny gest w końcu udobrucha Grossa i jego grossmannów.
Lizak
o tych sprawach, raczej faktach (szczególnie wydarzenia na Podhalu) dość obszernie pisał i pisze bloger: www.torunczyk.bloog.pl
kooperativ